bajki 7087 Bajek w serwisie



Bajka Dnia z 29.09.2026      
Wiewiórka Wiki Wiewiórka Wiki mieszkała wysoko na drzewie, w starej dziupli pozostawionej przez dzięcioła. Było jej tam całkiem wygodnie. Miała mały salon, przytulną kuchnię i, co najważniejsze, dużą spiżarnię.
A jak wszyscy dobrze wiedzą, dla wiewiórki właśnie spiżarnia jest jednym z najważniejszych miejsc w całym domu.
Latem półki świeciły pustkami, lecz gdy tylko zaczynała się jesień, Wiki zabierała się do pracy. Zbierała leśne przysmaki: orzechy, żołędzie i inne smakołyki, które mogły przydać się zimą. Wszystko starannie układała na półkach, w równych rzędach, tak aby zmieściło się jak najwięcej.
Wiki była bardzo pracowita. Wstawała wcześnie rano, biegała po lesie, wspinała się po drzewach i zaglądała pod opadłe liście. Cokolwiek znalazła, natychmiast zanosiła do swojej dziupli.
Wiedziała, że trud ten jest konieczny, bo po jesieni zawsze przychodzi zima. A zimą niełatwo znaleźć w lesie coś do jedzenia. Mróz przykrywa ziemię, śnieg zasypuje ścieżki, a wiele leśnych przysmaków znika.
Dlatego zimy spokojnie może wypatrywać tylko ten, kto zawczasu przygotował pełną spiżarnię.
Wiki doskonale o tym wiedziała. Gdy pojawiły się pierwsze jesienne smakołyki, zamiast od razu zjadać je do syta, cierpliwie zbierała je i odkładała na później.
Nic więc dziwnego, że już w połowie jesieni jej spiżarnia była niemal całkowicie zapełniona.
– Teraz mogę trochę odpocząć! – ucieszyła się Wiki.
Wreszcie miała czas na zabawę. Bujała się na cienkich gałązkach, przeskakiwała z drzewa na drzewo i nurkowała w stertach kolorowych liści.
Pewnego wieczoru, po całym dniu wesołych harców, wróciła do swojej dziupli.
Weszła do środka i nagle zamarła.
Półki były puste.
Zniknęły orzechy.
Zniknęły żołędzie.
Zniknęły wszystkie zapasy!
– Ojej! Co się tutaj stało?! – zawołała przerażona Wiki.
To była bardzo zła wiadomość. Do zimy pozostawało coraz mniej czasu, a większość leśnych przysmaków została już zebrana przez inne zwierzęta.
Wiewiórka mogła oczywiście rozpocząć gromadzenie zapasów od początku, ale najpierw musiała dowiedzieć się, w jaki sposób zniknęły poprzednie.
– Jeśli nie znajdę przyczyny, nowe zapasy też mogą przepaść – pomyślała.
Postanowiła więc przeprowadzić własne dochodzenie.
Dokładnie obejrzała całą spiżarnię. Zajrzała na każdą półkę, pod stół, do kąta, a nawet za koszyk, w którym trzymała największe orzechy.
Nagle na dolnej półce zauważyła coś niezwykłego.
Małe piórko.
Wiki zawsze dbała o porządek, więc była pewna, że wcześniej go tam nie było.
Podniosła je i dokładnie obejrzała.
Piórko było czarne.
– Czarne pióro… – zastanowiła się. – Przecież na tym samym drzewie mieszka kruk!
Nie tracąc czasu, pobiegła do sąsiada.
– Kruku, czy to twoje pióro? – zapytała, pokazując mu znalezisko.
Kruk obejrzał je uważnie.
– Nie, Wiki. To nie jest moje pióro – odpowiedział. – I nie byłem w twojej dziupli. Ale… teraz kiedy o tym myślę, widziałem niedawno srokę, która tam zaglądała.
– Srokę? – zdziwiła się Wiki.
Podziękowała krukowi i czym prędzej pobiegła do swojej drugiej sąsiadki.
Sroka mieszkała niedaleko, na wysokiej sośnie.
– Sroczko, czy byłaś w mojej dziupli? – zapytała Wiki.
Sroka przez chwilę milczała, po czym spuściła głowę.
– Byłam – przyznała.
– A czy zabrałaś moje zapasy?
– Zabrałam – odpowiedziała sroka. – Ale przecież zostawiłam ci zapłatę!
– Zapłatę? – zdziwiła się Wiki.
– Oczywiście! Zostawiłam ci moje piękne piórko.
Wiki spojrzała na czarne piórko, które trzymała w łapce.
– Sroczko, twoje piórko może być dla ciebie bardzo cenne, ale ja nie mogę go zjeść zimą.
Sroka zmieszała się.
– Myślałam, że skoro coś zostawię w zamian, wszystko będzie w porządku.
– Nie można zabierać cudzych rzeczy bez pytania – wyjaśniła Wiki. – Moje zapasy nie były na sprzedaż.
Sroka zrozumiała, że postąpiła niewłaściwie.
– Przepraszam, Wiki. Oddam ci wszystko.
Zaprowadziła wiewiórkę do swojego schowka i zwróciła jej orzechy oraz żołędzie.
Wiki oddała sroce piórko, a swoje zapasy ponownie zaniosła do spiżarni.
Tym razem zamknęła ją bardzo dokładnie.
A gdy nadeszła zima, siedziała w swojej ciepłej dziupli, chrupała orzechy i wspominała jesienną przygodę.
Sroka zaś dobrze zapamiętała, że nawet najpiękniejszy podarunek nie jest zapłatą, jeśli druga osoba nie zgodziła się na wymianę.
Bo cudzych rzeczy nie wolno zabierać bez pytania – nawet wtedy, gdy w zamian zostawia się najpiękniejsze piórko
Profil autora: Mama Madzi  ilość bajek publicznych(163) ilość bajek dnia(167)

 ocena czytelników: 7,00 (11 głosów)

oceń tę bajkę:

 



    Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. „Fundusze Europejskie dla rozwoju innowacyjnej gospodarki”